"Wiśnia jest wiśnia" jak mówił klasyk. Ale to jest grusza. Znaczy drewno, bo owoc to wiadomo - zielony i ma jakieś dwanaście centymetrów "wysokości".
A zerwałem go wczoraj, z drzewa rosnącego pomiędzy bananami i mango.
Oczywiście nie zmyślam.
Miska zrobiona z "najcenniejszego" kawałka drewna - czyli tego, w którym z pnia wyrastają gałęzie, stąd takie wyraźne słoje i ich rysunek.
Raskolnikow
Podstawowym obowiązkiem obywatela, jest obrona Kraju. Przed rządem.
"...Nie człowieka kocham mniej, lecz Naturę bardziej."
"W kształcie serca judasz sławojki,
eine kleine owadzia muzyka,
słodycz ziół ze skoszonej łąki -
wszystko po to, żeby zachwycać"
Moje rozmowy muzyczno - egzystencjalne:
https://tube.pol.social/a/raskolnikow/videos
#natura #przyroda #konie #zwierzęta #drzewa #nauka #dystans #humor
Mrok na schodach, pustka w domu
Nie pomoże nikt nikomu
Ślady twoje śnieg zaprószył
Żal się w śniegu zawieruszył
Mrok na schodach, pustka w domu
Nie pomoże nikt nikomu
Trzeba teraz w śnieg uwierzyć
I tym śniegiem się ośnieżyć
I ocienić się tym cieniem
I pomilczeć tym milczeniem
Mrok na schodach, pustka w domu
Nie pomoże nikt nikomu
Leśmian
Właśnie se wyobraziłem (co polecam wszystkim), że zwierzaki też mają jakiegoś swojego Mastodona czy innego jutuba, i wrzucają tam posty/filmy z nami w roli głównej. I mają taką samą polewkę z naszych zachowań.
Już widzę te ich komentarze pod filmikami:
"Ty - a patrz na mojego jaki debil. On do lasu ze mną idzie i musi się wypachnić, a jak butki w kałuży zmoczy to kurwami rzuca"
I tym podobne.
To prawie jak te influencery, co to chodzą po knajpach wyłudzając żarcie, w zamian za "reklamę". To już wolę takiego oszusta, bo przynajmniej ma pomysł i tupet innego rodzaju:)
Ale to zdanie jest wyjątkowo celne:
"to często odróżnia bogatych, od biednych. - W ogóle się nie dziwię, że wybierał drogie miejsca, bo nie wyglądał na bogatego. Ale tylko biedni ludzie chcą się pokazać. Ci, co mają naprawdę kasę, nie obnoszą się z nią. Często na ulicy mijasz ludzi, którzy dorobili się milionów, otwierając fabrykę guzików albo nagrobków, wyglądają na zwyklaków, a nawet nie zdajesz sobie sprawy, że śpią u nas w hotelu i piją najdroższy alkohol"
https://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,32676105,kulisy.html#s=S.TD-K.C-B.3-L.1.duzy
Przemknęła mi w telewizorze jakaś rozmowa (?) z trójką "wynalazków, na tematy różne. Pomijam fakt, że ci ludzie są dość dziwnie ubrani, bo to nie moja sprawa, choć niezmiennie mnie dziwi to tworzenie imidżu na potrzeby "występów" w telewizorze, żeby publika piała z zachwytu. Bo przecież na co dzień to (raczej) się tak nie ubierają,czeszą/malują. No chyba, że jednak. Ale przecież oni nie mają kompletnie nic do powiedzenia, oprócz "ja artysta, ja twórca, ja wrażliwiec, ja nieziemsko zdolny".
Jacyż oni są puści...
A - już wiem. Jeden z tych "pacjentów" to gość, który śpiewał głęboki tekst o "hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau hau".
To wiele tłumaczy.
Kurde - to miał być mecz o czymś, to oczywiście O'Sa wszystko spierdolił i w godzinkę prowadzi 4 : 0.
RE: https://venera.social/display/85a863ed-1769-b275-63a1-1c4794627671
Ze smakowych win, to faktycznie zawsze było najtańsze.
W żółtych płomieniach liści brzoza dopala się ślicznie,
Grudzień ucieka za grudniem, styczeń mi stuka za styczniem.
Wśród ptaków wielkie poruszenie – ci odlatują, ci zostają…
Na łące stoją, jak na scenie… Czy też przeżyją? Czy dotrwają…?
I ja żegnałam nieraz kogoś i powracałam już nie taka,
Choć na męj ręce lśniła srogo obrączka srebrna, jak u ptaka.
I ja żegnałam nieraz kogoś, za chmurą, za górą, za drogą
I ja żegnałam nieraz kogoś… I ja żegnałam nieraz…
Gęsi już wszystkie po wyroku, nie doczekają się kolędy.
Ucięte głowy, ze łzą w oku, zwiędną jak kwiaty, które zwiędły.
Dziś jeszcze gęsi kroczą ku mnie, w ostatnim, sennym kontredansie,
Jak tłuste księżne, które dumnie witały przewrót, kiedy stał się.
I ja witałam nieraz kogoś, chociaż paliły wstydem skronie,
I powtarzałam panu Bogu to, co w pamięci jeszcze płonie.
I ja witałem nieraz kogoś, za chmurą, za górą za drogą.
I ja witałem nieraz kogoś i ja witałem nieraz.
Ognisko palą na polanie,
W nim liszka przez pomyłkę gore.
A razem z liszką, drogi panie, me serce biedne, ciężko chore.
Lecz nie rozczulaj się nad sercem, na cóż mi kwiaty, pomarańcze?
Ja jeszcze z wiosną się rozkręcę, ja jeszcze z wiosną się roztańczę.
I ja żegnałem nieraz kogoś i powracałem już nie taki
Choć na mej ręce lśniła srogo obrączka jaką noszą ptaki.
I ty żegnałeś nieraz kogoś, za chmurą, za górą za drogą…
I ty żegnałeś nieraz kogoś, i ty żegnałeś nieraz…
Osiecka
O wina flaszce tekturowej
(O pojemności litrów – dziesięć
Codziennie hojnej, co noc – nowej)
Cały poemat pisać chce się.
Ale – i ona ma narowy:
Pasje, kryzysy, fascynacje –
Gdy – z winy płochej białogłowy
Przyjaciół precz odrzuca racje.
Czułymi wspominają słowy,
Gdy królem był Leopoldstrasse
Przedstawicielki tej – połowy –
Co sny rozkoszą syci nasze.
Ale – niestety – wszystko mija,
I nie jest to niczyja wina,
Że choć od walk nie stroni – szyja –
To, co zostanie, to – łysina.
Cóż Mu zostało, gdy dziewice
Nie doczekają wspólnych zabaw
Tu karczek sarny? Tam winnice?
Kot bez pazurków? Ślimak? Żaba?
Nie powie wam, choć mówić lubi,
Za niego więc powiedzmy raz:
Bożego człeka nic nie zgubi,
Bo Boży człowiek
Lubi
Jazz!
Kaczmarski