#kaczmarski

3 posts · Last used 21d

Jeszcze się nie zaczął siedemnasty wiek, Jeszcze w sprawach wiary bałagan panuje: W mocy wciąż warszawski dokument, co rzekł, By z Bogiem mógł każdy obcować – jak czuje. Ale już w powietrzu nowy zapach czuć. Święta wiara cierpi! Cóż po dokumentach! Zbór psów luterańskich podpaliła młódź, Gonią protestantów krakowskie chłopięta! Monarcha-katolik łunę w oknie widzi. Dokument, krzyk bitych – płat popiołu w dymie. Nie staną na drodze Niemce ani Żydzi Polskiej racji stanu opartej na Rzymie! Kilka lat minęło. Już hultajstwo wie Kogo bić bezkarnie wolno w swoim kraju. Czasem klasztor szlachcie zdobyć zdarzy się By niewiastę porwać – prawo obyczaju. Ale kto odmówi przysięgi na Krzyż, Albo Trójcy Świętej jak trzeba nie chwali – Tego ty, Polaku, w imię boże zniszcz, Wyrwij język, poćwiartuj, a duszę ocalisz. Monarcha – katolik podpisze pergamin: Wielki plan wymaga jedności Polaków, Czymże dla nich jakiś Kalwin, czy Arianin – Rzym, Uppsala, Moskwa w grę wchodzi – nie Kraków. Moskwa – już niedługo. Moskwę u wrót, Z głodu – katolicki zjada się garnizon. Uppsalę oddala dynastyczny głód, W Rzymie nie tak chętnie już Zygmunta widzą. Wiary Świętej mieczem nie zaniósł na wschód, Łupy zwiózł ze wschodu do nowej stolicy; Ale zapamiętał Azjata ten but, I przestrzegł przed Polską w swojej cyrylicy. Monarcha – katolik od wieków już w trumnie. Nie zdołał na ołtarz rzymskiej wstąpić łaski, Lecz z mieczem i krzyżem stoi na kolumnie, Którą wzniósł – dla zasług – wdzięczny lud warszawski. Kaczmarski #dzieńzwierszem #Kaczmarski
1
0
3
0
W mrocznym wigwamie, ćmiąc fajkę pokoju, Co jarzy się w ciemności słabiutkim ognikiem, W milczeniu z powagą i wzniosłym spokojem Siedzi rada wodzów czerwonych wojowników. Ich twarze kamienne, ich wzrok wbity w górę Kędy zsyła natchnienie czerwony Manitou; Więc gdy usta otworzą, zeschnięte na wióry, Mowa ich jest wzniosła, pełna wielkich słów. Ach, bo problem się nowy przed nimi pojawił! Jak powstrzymać inwazję wstrętnych Bladych Twarzy? Minął czas, gdy się w bojach z Białymi wykrwawił Lud czerwony, co wolność nad wszystko postawił. Lecz niestety – wodzowie nie tacy jak wprzódy; Własną ręką cięciwy nie napnie z nich nikt. W swoim wielkim wigwamie, w pół-śnie jawy i złudy, Dogorywa półślepy wódz Siedzący Byk. Młodzi wojownicy nie chcą pióropuszy, Ciągnie ich tętniące życie bladych twarzy I niejeden odrzuca bez skrupułów w duszy, Ideały którymi go przeszłość obdarza. I są święta totemy i pale męczarni, Gdzie zdrajców narodu czeka wodza knut. Wódz nie widzi, lub nie chce widzieć, jak bezkarnie Ginie w rezerwacie jego dzielny lud. Kaczmarski #dzieńzwierszem #Kaczmarski
0
0
0
0
Czemu wiatr na szczytach wyniosłych wciąż wyje? Czemu las tonem głębokim wciąż szumi? Czemu sosen wyniosłych rozpalone szyje W blasku złotych ogni mrok ochłodą tłumi? Czemu śmierć przerywa wciąż cykle powstania? Czemu, by istnienie miało szanse bycia Musi zabić inne? Czemu blask kochania Nie ma prawa wiecznego i pięknego życia? Gdy dzień w aureoli jutrzenki się budzi Cóż przyniesie ten świt w blasku rannej zorzy? Czy poprawi los pokrzywdzonych ludzi? Czy tęsknotę moją choć na chwilę zmorzy? Gdy spotykam Ciebie, codziennie tę samą Czy czas dla nas wtedy już nie ma imienia? Czy też uczucie gorącego kochania Rozjaśnia nam świadomość naszego istnienia? Dlaczego widząc innych tak pięknie szczęśliwych Nie znajduję sobie dogodniejszej drogi? Czemu mgły niepewnej, oczy tuman siwy Me przesłania i żre mnie dymem swej pożogi? Kaczmarski #dzieńzwierszem #Kaczmarski
2
0
2
0
You've seen all posts