Elektrine lite

← Feed

@mirek_m@101010.pl

2026-09-06 10:07 UTC

*Poniższy wpis to kontynuacja mojego poprzedniego komentarza o politykach. A że dzisiejsza pogoda nie wygoniła mnie do lasu, to chciałem podzielić się swoimi przemyśleniami o social mediach.* Brakuje mi na Mastodonie aktywności pisarzy i liderów opinii publicznej. Rozumiem polityków, oni wciąż żyją z doraźnego poklasku i uwagi. Ale dlaczego w tę samą pułapkę wpadają publicyści i eksperci? Na pewno wpływ na to ma rozbudowana baza odbiorców oraz pewność informacji zwrotnej. Obserwowanie liczby reakcji pod postem, który zbiera ich kilkaset, a może nawet tysiące, też nie jest bez znaczenia. Tylko czy te wszystkie komentarze i lajki mają rzeczywistą wartość? Twórcy i eksperci często doskonale zdają sobie sprawę z tego, jak algorytmy manipulują widocznością ich treści i jaką cenę płacą za zasięgi. Wielkie korporacje sprowadzają ich analizy do paliwa napędzającego rynek reklamowy. Pisarz, publicysta czy ekspert oddaje swoją wiedzę i autorytet w ręce platformy, której podstawowym celem jest monetyzowanie uwagi odbiorcy, a nie promowanie rzetelnych treści. Co tak naprawdę jest celem ich obecności w mediach społecznościowych? Bezmyślne audytorium będące na permanentnym głodzie dopaminowym czy dotarcie z **własną treścią** i na **własnych zasadach** do zaangażowanej grupy odbiorców? Zerwanie smyczy techno-feudalizmu wcale nie musi być takie proste. Samo otwarcie konta na Mastodonie nie spowoduje, że odbiorcy podążą za twórcą. Co więcej, brak dopalacza w postaci algorytmów skazuje ich na mozolne i przede wszystkim realne budowanie zasięgów i społeczności od zera. To jest koszt **wolności** i **niezależności**. Niekiedy łatwiej pozostać na smyczy, dopóki zbyt mocno nie uciska szyi... ⛓️ #SocialMedia #Algorytmy #EkonomiaUwagi #Mastodon #Publicystyka

Replies (0)

No replies.