Elektrine lite

← Feed

@mr_zvbr@kolektiva.social

2026-07-01 10:30 UTC

Afera lekarska właśnie przestała być istotna [wersja blogowa poniżej] Od mojego zeszłotygodniowego tekstu w KP o aferze z salonikiem VIP w warszawskim Szpitalu Południowym zrobiło się tylko grubiej. I to bardzo szybko, bo w dniu jego publikacji występ życia, chyba trochę wbrew własnemu zamiarowi, zaliczył dr Jędrzejewski. W rozmowie u Stanowskiego powiedział publicznie, że przez jego byłego kolegę z pracy, dra Dawida Kacprzyka, umierali ludzie. A potem zapadł się - nomen omen - pod ziemię. Nieodżałowany Jim Lahey w takich momentach mawiał, że czuć gówno w powietrzu, że zaczęła się nawałnica gówna, że tektonicznie płyty nachodzą na siebie pod dużym ciśnieniem, że kto gówno sieje, ten gówno zbiera. Chirurg Emil Jędrzejewski nie miał w sobie jednak krzty mądrości słynnego kanadyjskiego strażnika, ani tym bardziej jego przebiegłości. Nie mógł więc przewidzieć, że chwilę po tym wywiadzie cały obóz koalicyjny, z prokuratorem generalnym/ministrem sprawiedliwości (kocham trójpodział władzy) na czele zaczną na niego krzyczeć w mediach i robić z niego główny czarny charakter tej sprawy. Bo przecież nie wolno mówić takich rzeczy, nie mając na to dowodów, potem przez takich gagatków dobre chłopaki oglądają świat zza krat, albo przynajmniej nie robią takich karier jakie mogli zrobić (znacie te teksty, dziewczyny, co?). Przypomnijmy — Dawid Kacprzyk pracował na SOR. Na oddziale ratunkowym. W miejscu, gdzie trafiają pacjenci w nagłych przypadkach, czasem prosto z ulicy. Zdarza się, że komuś nie uda się pomóc. Kiedy ktoś zawiaduje takim miejscem i sabotuje je — a stworzenie z SOR prywatnej przychodni dla polityków jest sabotażem — to chyba nie jest jakąś wielką kontrowersją uznanie, że odpowiada on za zgony, które miały tamże. Pewnie trudno jednoznacznie powiedzieć, za które dokładnie oraz w jakim stopniu, ale też Dawid Kacprzyk jest dorosły i zdawał sobie sprawę, że jego postępowanie zmniejsza wydajność funkcjonowania miejsca, gdzie czasem życie ludzkie jest na krawędzi. Chyba jednak musimy pogodzić się z faktem, że powiedzenie na głos, iż lekarz kierujący SOR odpowiedzialny jest za ludzkie życia odbierana jest przez opinię publiczną tak, jak powiedzenie dziecku, że jego ukochany Fafik kiedyś umrze i ono najprawdopodobniej będzie musiało tej śmierci doświadczyć. Jednocześnie — przy całej mojej antypatii do dra Jędrzejewskiego — należy podkreślić, że reakcja koalicjantów obywatelskich, od Żurka po Czuchnowskiego z Wyborczej, a przede wszystkim skala tej reakcji, to działanie w sposób oczywisty polityczne. Wszyscy oni chwytają się, czego tylko się da, żeby jakoś tą aferą zarządzić, jakoś uspokoić i przy odpowiedniej dozie opatrzności zwyczajnie przeczekać. Zrozumcie perspektywę polityków — dla nich nie ma kryzysu systemu ochrony zdrowia. Jest kryzys wizerunkowy. A próby zażegnania go są niezborne niczym Jan Bednarek we własnej szesnastce i tak samo jak sympatyczny defensor w ojczystej kadrze, skazane są na nadepnięcie na grabie. Zarządzanie kryzysem nie należy do mocnych stron tego rządu i ta metafora z Janem Bednarkiem mogłaby się potoczyście ciągnąć jeszcze bardzo długo, gdyby tylko ktoś płacił mi od liczby słów. Wspomniany Czuchnowski na Twitterze obrzuca się ze Stanowskim nie tyle wyzwiskami, co bardziej wzajemnym dogadywaniem sobie, który z nich bardziej nie jest prawdziwym dziennikarzem — zupełnie jakby zawód dziennikarza był jakkolwiek nobilitujący. Nie jest, jest bardzo daleko od takiego statusu między innymi przez Czuchnowskich i Stanowskich tego świata. Do drugiego jeszcze przejdę, a zostając przy pierwszym — gość parę dni temu wrzucał w internet jakieś zdjęcia osławionego “saloniku VIP” umeblowanego jak normalna sala, które miały czegokolwiek dowodzić, a potem publikował w Wyborczej tekst o “kulisach afery”, który był przedłużeniem jego nawalanki z naszym ulubionym sprzedawcą zakładów bukmacherskich. Do tego Trzaskowski z dumą ogłasza, że od teraz w miejskich spółkach medycznych już nie ma polityków i to jest sukces. Nasuwają się pytania: dlaczego dopiero teraz? Dlaczego tylko w medycznych? Po swojej stronie mają oni Giertycha, a ten na swoim odcinku frontu robi to, co potrafi najlepiej, czyli shitpostuje na Twitterze, że żadnej afery nie ma, że wszystko jest dęte i że cała Polska śmieje się z Patryka Słowika, bo przecież wypuścił kapiszona, który nikogo nie interesuje. Tusk z kolei publicznie szeryfuje i opowiada coś o wyjaśnieniach do spodu i o stanowczości, i o surowych konsekwencjach. Czyli też jak zwykle. Ciekawe, czy te surowe konsekwencje i stanowczość to będą już po rozliczeniu PiS, czy po, czy jakoś w trakcie? Wszyscy udali się na z góry upatrzone pozycje. Pewnym odświeżeniem formuły są jedynie medialne występy wiceprzewodniczącego KO, lekarza i byłego ministra zdrowia, Bartosza Arłukowicza, który albo przegrał jakiś zakład, albo właśnie jakiś zakład wygrywa. Jak nie przyznaje wprost, że politycy załatwiają sobie badania bez kolejki wykorzystując znajomości i to jest jakby ok, to z kolei robienie tomografii nieboszczykom argumentuje tym, że faraonowi Tutenchamonowi też robili tomografię, a umarł jeszcze dawniej. I to też jest ok. A że od lat sprawdza się w polityce wyciszanie kryzysu poprzez eskalację, to cała strona okołokoalicyjna zarzuca stronie okołoopozycyjnej, że ta z kolei zarzuca lekarzom ze Szpitala Południowego mordowanie ludzi, choć przecież nikt niczego takiego nie powiedział. Tu i ówdzie już pojawiają się słowa “łowcy skór”. Doktor Jędrzejewski chyba nie wiedział, co spowoduje jego wywiad. A o tym, że może i chciałby dojechać Kacprzyka, ale głównie to chciałby święty spokój niech świadczy fakt, że początkowo w materiale Słowika występował anonimowo. Ale opisany został na tyle dokładnie, że każdy kto pracował z nim w Szpitalu Południowym mógł go bez problemu zidentyfikować. Zaraz więc jego tożsamość ujawniono w Wyborczej i tego też nasz “sygnalista” nie przewidział. Robert Lewandowski, który rzekomo miał wspólnie z nim zakładać klinikę w Warszawie zawsze miał łeb do partnerów biznesowych. Głupszy jest tylko jego nemesis, dr Kacprzyk, który zarabiając lewą kapustę pchał się jeszcze na polityczne stanowisko obligujące go do zeznania majątkowego. W drugim narożniku też wyszła mocna ekipa i pojawiło się w niej kilka dawno niewidzianych twarzy. Przy okazji obecnego sztormu do wyhuśtania Rafała Trzaskowskiego z fotelu prezydenta Warszawy wzięła się bowiem dywizja komandosów od CPK. Pamiętacie jeszcze CPK? Pamiętacie, kiedy tak wielu ludzi w Polsce wierzyło w duży projekt infrastrukturalny? No więc inicjatywą SOR (Stołeczna Inicjatywa Referendalna) zarządza znany i lubiany Maciej Wilk. Lubiany na pewno nie przez pracowników PLL LOT, którzy próbowali zrzeszać się w związki zawodowe, gdy akurat był tam członkiem zarządu. W tej samej drużynie gra Patryk Słowik, który ujawnił nieprawidłowości w Szpitalu Południowym i przedstawił światu postać Dawida Kacprzyka. Ujawnił, ale nie do końca. Bo z jakiegoś powodu nie chce pokazać listy pacjentów z KO, którzy to mieli korzystać z prywatnej przychodni urządzonej na SOR. Tłumaczenie dla tego zaniechania ma Słowik co najmniej durne (niczym dwóch słynnych lekarzy ze Szpitala Południowego); twierdzi bowiem, że po pierwsze każdy ma prawo do tajemnicy medycznej oraz że pokazanie listy spowoduje ataki na Kanał Zero i na Portal Zero. Tyle że żadna z tych rzeczy nie przeszkadzała mu bardzo szczegółowo opisać sprawy Małgorzaty Pępek, posłanki KO, która w szpitalu w Żywcu poprosiła znajomą położną żeby zapisała ją na badania, bo sama nie miała czasu. I ta położna zapisała ją tak skutecznie, że badanie na które czeka się latami, posłanka Pępek odbyła po paru tygodniach. W czym jest gorsza od polityków z tajnej listy Słowika, że nie ma prawa do tajemnicy lekarskiej, a oni mają? Nie wiem. Może po prostu chodzi o warszawocentryzm. Nikt mi nie podziękował bo jestem z Żywca, zostaw lajka i komentarz jeśli podoba ci się mój chałkoń. Czemu realnie Słowik nie pokazuje listy, choć uparcie twierdzi że ją ma? Trudno to logicznie wytłumaczyć. Ale jak się kręci aferę na takich niedopowiedzeniach, to trzeba liczyć się z tym, że ludzie będą sobie sami dopowiadać. Na tym wszystkim oczywiście największe żniwa ma Krzysztof Stanowski. Nie dość, że może stawiać się w opozycji do “legacy media” i pozycjonować jako ludowy burzyciel medialnego establishmentu, to jeszcze tym razem nawet nie musiał mówić nic kontrowersyjnego. Zrobił to za niego dr Emil Jędrzejewski, rzucając w eter, że Dawid Kacprzyk coś tam coś tam umierali coś tam ludzie. I teraz każda ze stron może mieć swoją wersję rzeczywistości i ją dzień po dniu emfatycznie wykrzykiwać tak długo, aż przestanie ona kogokolwiek obchodzić. Dostajemy zatem kolejny epizod znanego nam dobrze serialu i jeśli ktoś próbuje się w nim doszukiwać pozytywnych postaci, to mogę jedynie pozazdrościć dobrych chęci i kordialnego usposobienia. Ta sprawa dotyczyła pierwotnie zapaści w ochronie zdrowia. Komuś mogło się nawet wydawać, że polska polityka choć przez chwilę będzie o czymś, co realnie dotyczy wszystkich nas. Ale my już nie jesteśmy tacy naiwni! My to już znamy. Bardzo szybko rzecz przepoczwarzyła się w inbę o nepotyzm, ta zaś mutowała w kolejną odsłonę politycznej ruchawki, w której to wszyscy karnie odgrywają swoje, te same co zwykle, role. O szpitalach odmawiających świadczeń z każdym rokiem coraz wcześniej, o dziurze na NFZ w budżecie państwa i o pozamykanych porodówkach od dawna cisza. Patrz Bożenko, zaraz koniec roku, nowy budżet, nowa dziura, potem nowy rok, WOŚP i zaraz znowu kampania wyborcza.

Replies (4)

  • @speaktrap@mastodon.com.pl 2026-07-01 12:47

    @mr_zvbr@kolektiva.social Wogle to chciałbym od sb dodać, że z każdym postem układanie słów idzie ci coraz lepiej Żuberku

    Open ##3510181

  • @mr_zvbr@kolektiva.social 2026-07-01 10:30

    https://zvbr.substack.com/p/afera-lekarska-wasnie-przestaa-byc

    Open ##3587779

  • @niesluch@kolektiva.social 2026-07-01 11:40

    @mr_zvbr@kolektiva.social no i co? znowu mam potakiwać? do czytania Twoich tekstów trzeba zakładać kołnierz ortopedyczny żeby na SOR z uszkodzonym kręgosłupem szyjnym nie wylądować. *jako niestety częsty klient naszego systemu ochrony zdrowia miałbym kilka uwag, ale oddam głos drugiej stronie: https://www.rp.pl/publicystyka/art44740211-znany-chirurg-dla-rzeczpospolitej-saloniki-vip-dla-politykow-byly-i-sa-w-szpitalach-od-gdanska-po-zakopane fajny ten profesor, niemalże Judym, szkoda, że nikt nie zareaguje na ten tekst a już na pewno sami zainteresowani. Zdrowia Żubrze!

    Open ##3682188

  • @blejamichal@mastodon.social 2026-07-01 13:20

    @mr_zvbr@kolektiva.social ten bon mocik, że dla nich nie ma kryzysu w służbie zdrowia, jest kryzys wizerunkowy bardzo zgrabny i celny ❤️

    Open ##3682194