2026-06-26 15:27 UTC
Giardino, jak już wspominałem, szybko wystawia nam, kim są główni gracze i jakie są ich cele, przynajmniej w ogólnym zarysie. Z drugiej jednak strony pozostawia i tworzy szereg wątpliwości w kwestii szczegółów i postaci drugoplanowych – kim są kobieta i mężczyzna, których Fridman poznaje na statku płynącym do Stambułu, co francuskie władze zdecydują w kwestii Sterna, co planuje i kim właściwie jest hrabia Bieżukow, mający silną pozycję w stambulskim półświatku? Autor stopniowo podsuwa nam kolejne elementy tej układanki, czy to w interakcjach Fridmana z innymi postaciami (w tym przypadku jednak nigdy nie możemy mieć pewności, czy mówią mu prawdę), czy scenach przedstawionych z punktu widzenia obiektywnego narratora. I jak w klasycznym whudunicie do nas należy ich poskładanie, a nagrodą za ten wysiłek może być wcześniejsze zakrzyknięcie: „Mam to! I chyba wiem, jak to się skończy”.
Liczę na to, że album dobrze się sprzeda i wkrótce ukaże się u nas kolejna przygoda Fridmana. Zastanawia mnie tylko, jak Bartosz Kurc ugryzie jego wydanie. Albumy od trzeciego do piątego układają się bowiem w większą całość – trylogię rozgrywającą się w Hiszpanii w schyłkowym okresie wojny domowej. Fajnie byłoby przeczytać ją w integralu. Ale nie wiem, na ile polski wydawca miałby możliwość samodzielnego upichcenia takiego zbiorczaka.
P.S. Choć Giardino słynie z tego, że dokłada w tej serii starań do dochowania wierności realiom historycznym, to w „Bramie Orientu” popełnił jeden błąd – część Turków chodzi w nim, także w przestrzeni publicznej, w fezach, których noszenia Atatürk zakazał w 1925 w ramach rewolucji kapeluszowej.
Dla porządki: Tekst powstał na podstawie egzemplarza recenzyjnego przekazanego mi przez wydawcę.
Replies (0)
No replies.